WYWIADY PRZY KAWIE

WYWIAD Z IZABELĄ RABEHANTA – AUTORKĄ BLOGA MOJA ALZACJA

Dziś zabieram Was do Alzacji z marzeń Izabeli, która 8 lat temu założyła blog MOJA ALZACJA.

Moja Alzacja to blog, a także miejsce do nauki języka francuskiego. Proszę opowiedzieć nam jak to się stało, że blog powstał i wciąż się rozwija?

Wszystko zaczęło się od fascynacji Francją i językiem francuskim, którą zaraziłam się w liceum. Moje szesnastoletnie serce rozgrzewało marzenie, aby kiedyś zamieszkać we Francji, mówić codziennie po francusku, kupować bagietki w prawdziwej boulangerie i na co dzień pić wino do obiadu.

Podobno trzeba uważać, o czym się marzy. Tak było i ze mną. Francja kazała na siebie długo czekać, ale jak przyszedł czas na życiowe zmiany, to wszystko potoczyło się lawinowo. Dwa dni po ślubie przeprowadziłam się z moim Francuzem do Alzacji. Miesiąc później zaczęłam pisać bloga.

W tamtej chwili rozsadzało mnie pragnienie opowiadania o tym upragnionym życiu we Francji. Chciałam też dzielić się zachwytami z odkrywania Alzacji. Nie znałam wcześniej tego regionu i byłam pod wielkim wrażeniem, jak wiele jest tu do zobaczenia.

W miarę jak poznawałam od kulis francuskie życie ze wszystkimi kolorami jakie niesie, na blogu pojawiały się nowe wątki. Między innymi język francuski z tematów dnia codziennego.

Niedawno minęło osiem lat, od kiedy opublikowałam na blogu pierwszy tekst. Planów na ciąg dalszy mam więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Francja i emigranckie życie nieustannie podsuwają mi nowe tematy. Reszta to pasja. Ta sama, którą poczułam pierwszy raz, kiedy miałam piętnaście lat.

Alzacja to…

Zielone morze winnic aż po horyzont i kolorowe miasteczka rozsiane wzdłuż Alzackiego Szlaku Win. Ze swoimi domami w najróżniejszych barwach i charakterystyczną strzelistymi wieżami kościołów wyglądają, jakby ktoś wyjął je z bajki dla dzieci.

Alzacja to również większe miasta, takie jak Miluza, Colmar czy Strasburg. Każde ma inną atmosferę, ale wszystkie są bogate w znaki i symbole regionu. 

Alzacja to ludzie. Alzatczycy uchodzą za szorstkich i niedostępnych w pierwszym podejściu, ale za tą maską kryją się bardzo miękkie serca. Gdy wejdzie się już w ich społeczność, gdy zostanie się choć trochę „swoim”, odkrywa się ludzi hojnych i troskliwych. OK, oczywiście nie wszyscy są tacy! Ale zatrzymajmy się tutaj na tych najsłodszych akcentach.

Z Alzacją kojarzą nam się przede wszystkim charakterystyczne domy – ich ”ludowa” architektura…

Architektura wsi alzackiej jest bardzo charakterystyczna. To zabudowa szachulcowa. W wersji alzackiej idzie w parze z kolorowymi fasadami domów. Natomiast sam styl znaleźć można zarówno podczas podróży po Niemczech, ale i w Polsce, choćby na Dolnym Śląsku.

Aby obejrzeć alzackie domy szachulcowe w pełnej krasie polecam wybrać się na przykład do Eguisheim (https://mojaalzacja.pl/eguisheim-czar-alzacji/),

Riquewihr (https://mojaalzacja.pl/riquewihr-i-winobranie/)

albo Colmar (https://mojaalzacja.pl/spacer-po-colmar/)

Najbardziej zadziwiający fakt o Alzacji, o którym my Polacy nie wiemy?

Zarówno Polska jak i Alzacja mają swojego papieża. Leon IX, urodził się w 1002 roku we wspomnianym już miasteczku Eguisheim jako Bruno d’Eguisheim.

Jeśli wybieramy się tam z rodzinną wycieczką, to o czym warto pamiętać, co przygotować?

Mimo, że to niemała odległość, namawiam przede wszystkim, aby przyjechać do Alzacji samochodem.

Posiadanie własnego środka lokomocji to duży plus, jeśli mamy ochotę na zwiedzanie malowniczych miejsc, które nie zawsze pokrywają się z typowo turystycznymi szlakami. W Alzacji nie wszędzie dojedziemy pociągiem, a komunikacja regionalna z busikami, które dojeżdżają niemal wszędzie, potrafi być kapryśna.

Nie wspomnę, że samochodowy bagażnik pomieści zdecydowanie więcej pamiątek z podróży. W tym doskonałych białych win, Rieslinga, Pinot Gris czy Gewurtztraminera, z których Alzacja znana jest na całym świecie.

A co powinniśmy zwiedzić?

Listę przepięknych miejsc w Alzacji mogę wymieniać bez końca i nie bez powodu napisałam serię przewodników po tym regionie. Aby wyostrzyć apetyt na zwiedzanie Alzacji wymienię tu moje trzy ulubione miejsca.

Pierwsze to Riquewihr, perła wśród maleńkich alzackich miejscowości. Drugie, to stolica Alzacji, czyli Strasburg. Łączy bogactwo wątków historycznych ze nowoczesnością. To dom 1000-letniej Katedry Notre-Dame ale i dzielnicy europejskiej z siedzibami wielu organizacji europejskich. Na koniec, zamek Haut-Koenigsbourg, przepięknie odrestaurowana średniowieczna warownia, jedno z miejsc najczęściej odwiedzanych przez turystów w tym regionie.

Z Alzacją związani byli między innymi Kardynał Rohan, Gutenberg, Bartholdi… Gdzie możemy się udać, by odkryć karty historii?

Jeśli Bartholdi, to zdecydowanie Colmar powie nam o nim najwięcej. To tu znajduje się jego dom przekształcony w muzeum życia i artystycznej spuścizny.

Śladów stóp Gutenberga oraz kardynała Rohan trzeba natomiast szukać w Strasburgu.

Rejon ten niejednokrotnie doświadczył w swej historii politycznych zawirowań. Jak jest dziś – to bardziej francuski czy niemiecki kawałek?

Zgadza się, Alzacja kilkukrotnie przechodziła z rąk do rąk między Francją i Niemcami. Niemieckie wpływy da się zauważyć gołym okiem. Mówię tu między innymi o alzackiej kuchni, ale też o mentalności. Alzatki są znane z zamiłowania do porządku!

Kuchnia Alzacji jest więc mieszanką smaków?

Jeśli powiem, że sztandarowa potrawa regionu, czyli choucroute składa się z kiszonej kapusty, różnego rodzaju mięs i kiełbas oraz ziemniaków to skojarzenia mogą powędrować raczej w kierunku niemieckiej granicy. A może nawet i polskiej!

O choucroute miałam przyjemność opowiadać w radiowej Trójce, więc dla ciekawych podrzucam blogowy artykuł ze wszystkimi linkami, aby w wolnej chwili odsłuchać powtórki. (https://mojaalzacja.pl/choucroute-czyli-kiszona-kapusta-smakiem-alzacji/)

Wracając do alzackiej kuchni. Opisałabym ją jako dość ciężką, ale i swojską dla polskiego podniebienia. Koniecznie trzeba degustować z lokalnym winem.

Wina i winnice to temat bardzo ważny dla mieszkańców. Jak jest celebrowane winobranie i kiedy najlepiej jechać do Alzacji, by wypróbować jej smaki?

O tak, alzackie wina to ogromna chluba regionu. Winobranie przypada na ogół na pierwszą połowę września. Na pewno to szczególny moment, aby wybrać się do Alzacji.

Piękna pogoda, podglądanie winiarzy w czasie pracy (Riquewihr: https://mojaalzacja.pl/riquewihr-i-winobranie/ ) , degustowanie alzackiej kuchni oraz win, spacery w malowniczej scenerii. Do tego w tym okresie odbywa się wiele ulicznych świąt, jak Święto Winobrania (miasteczko Barr: https://mojaalzacja.pl/barr-swieto-winobrania/) , Święto Złoconej Cebuli (Miluza: https://mojaalzacja.pl/swieto-zloconej-cebuli/)  czy Święto Przyjaźni. Każda okazja jest dobra, aby wyjść na miasto, zjeść na świeżym powietrzu, poszukać skarbów na pchlim targu i posłuchać, jak gra miejscowa kapela. To bardzo swojskie klimaty, pełne alzackiego folkloru.

Wielokrotnie widziałam na Pani blogu relacje z kiermaszy świątecznych? Możemy coś o tym usłyszeć?

Strasburg nazywany jest francuską stolicą Bożego Narodzenia (Capitale de Noël), a jego marché de Noël jest najsławniejszym w całej Francji. Jarmarki bożonarodzeniowe odbywają się tu nieprzerwanie od roku 1570.

Ale alzackie marchés de Noël to nie tylko Strasburg. W okresie przedświątecznym, od końca listopada aż do Świąt Bożego Narodzenia rozstawiane są w każdym nawet najmniejszym alzackim miasteczku. To feeria barw i dźwięków. Smaków i zapachów. Przenoszą do innego wymiaru pełnego magii, znaczeń, świateł, dekoracji. Dają też okazję spotkać się z całym wachlarzem rękodzieła ze wszystkich dziedzin.

W obecnej chwili jestem też w trakcie przygotowywania odświeżonej wersji przewodnika Moja zimowa Alzacja. Pragnienie, aby go napisać towarzyszyło mi od pierwszego momentu, kiedy odwiedziłam alzackie jarmarki świąteczne. Chciałam, aby jak najwięcej osób dowiedziało się, jakie są piękne. Po kilku latach od jego powstania nadszedł czas, aby go uaktualnić. Mam wielką nadzieję, że pomoże odkryć alzackie marchés de Noël wielu wielbicielom Francji.

Polska i Alzacja mają coś ze sobą wspólnego. Podobno symbolem regionu jest bocian?

Zdziwić może ile Alzacja i Polska mają ze sobą wspólnego! Wydaje mi się, że wybrzmiało tu już w naszej rozmowie.

Zgadza się, bociany są symbolem Alzacji, chociaż Polacy nierzadko myślą, że te ptaki zamieszkują jedynie polskie wsie. Jednak nigdy nie widziałam tylu bocianów w jednym miejscu jak tu!

Czy myśli Pani o zmianie miejsca zamieszkania czy jednak ALZACJA zostaje?

Życie potrafi zaskakiwać, więc sama jestem ciekawa, co jeszcze przyniesie i gdzie mnie zabierze. Na dzień dzisiejszy w Alzacji jest mi bardzo dobrze i chcę zostać tu jak najdłużej.

Dziękuję za wywiad i życzę wszystkiego dobrego.

Serdecznie dziękuję za rozmowę i zapraszam do Alzacji!

Więcej informacji o przewodnikach po Alzacji znajdziesz po linkiem: https://mojaalzacja.pl/przewodniki/

Autorem zdjęć jest Zuzanna Jach – https://zujach.com