RECENZJE

HISTORIA NAJSŁYNNIEJSZEGO DIAMENTU ŚWIATA

Dziewczyna zdecydowanym ruchem otworzyła drzwi kawiarni, rozglądając się jednocześnie za przyjaciółką. Gdy tylko ujrzała piękną brunetkę o długich, kruczoczarnych włosach i ciemnej oprawie oczu siedzącą na kanapie w pastelowym różu, uśmiechnęła się szeroko i ruszyła prosto w jej kierunku.

Miejsce było wyjątkowe przede wszystkim ze względu na wyrafinowany charakter wnętrza. Płaskorzeźby, klasyczne lampy z abażurami z naturalnych materiałów, szklane stoły wykończone niklem, ale i mosiądzem, nonszalanckie półki, regały z surowego brązu i wszędzie porozstawiane cięte kwiaty podkreślały elegancję. Niektórzy kawiarnię La Perla nazywali miejscem dla snobów, choć Margeurite’a była innego zdania. Zawsze powtarzała słowa Audrey Hepburn: „Elegancja to jedyne piękno, które nie przemija nigdy”.

ZDJĘCIE ELA ZBOROWSKA

Kobiety nie miały zbyt częstych okazji do spotkań z racji odległych miejsc zamieszkania:

– Jak tam wyprawa do Belgii?

– Cudownie – Margeurite’a nie zastanawiając się ani chwili wyciągnęła wprost przed wzrok przyjaciółki swoją dłoń.

Pierścień z trójkątnym brylantem na serdecznym palcu błyszczał odbijając od siebie promienie słońca wkradające się do wnętrza przez wielkie szyby. Koleżanka aż wstała z wrażenia:

– Oświadczył Ci się? Nie wierzę!!! – Clarise’a chwyciła mocno dłoń przyglądając się tej okazałej biżuterii, po czym ucałowała w obydwa policzki przyjaciółkę, jak to francuski mają w zwyczaju.

– Wyobraź sobie, że zabrał mnie do Diamond Land, największego sklepu mieszczącego się obok fabryki diamentów. Na piętrze oglądałam przepiękne ekspozycje. Widziałam szlifierzy przy pracy. Claude zaprowadził mnie do jednego z nich. Zaczęliśmy rozmawiać o tym niezwykłym kamieniu. Jakich się rzeczy dowiedziałam! Nasz francuski uczony Antoine Lavoisier spalił diament pod szklanym kloszem, używając promieni słonecznych skupionych soczewką. Udowodnił, że diament to czysty węgiel.

– Naprawdę? Nigdy nie zgłębiałam tematu. Diament to diament, najdroższy kamień i tyle.

– Słuchaj dalej. Pochyliłam się nad tym kamieniem o szlifie Trilliant i wpatrywałam się w niego urzeczona, gdy Claude, wziął pierścień do ręki i uklęknął przede mną…

– Nie wierzę!

– Serce biło mi jak szalone. W tle słyszałam muzykę…

– Chyba nie zostawiłaś go bez odpowiedzi? – spytała z nutą zniecierpliwienia Clarise’a.

– Nie, nie, byłam oszołomiona i powiedziałam to najbardziej wymarzone „TAK”. Skrzypek zaczął grać delikatnie wiosnę Vivaldi’ego, a pan Gabriel wyciągnął szampana.

– Ach ten Claude, wszystko ukartował!

– To było niesamowite. Do tej pory nie mogę uwierzyć, że zostałam narzeczoną i to w taki sposób.

Kelnerka podała kawę z croissantami i dziewczyny przez chwilę siedziały w milczeniu i przeżywały historię każda na swój sposób. Po czym Margeurite’a zaczęła ponownie:

– Wiesz co zrobiłam zaraz po powrocie do Marsylii? Zainspirowana opowieściami Gabriela o tym, że pierwsze diamenty wydobywane były wiele wieków przed naszą erą, a Indie były monopolem postanowiłam prześledzić ich historię.

– Wcale się nie dziwię, nosząc takie cudo na palcu sama bym chciała znać początki jego istnienia – wtrąciła uśmiechając się do przyjaciółki Clarice’a.

KOH I NOOR. RECENZJA

–  Zaszłam do Le Panier, do księgarni i kupiłam: „Koh-i-noor. Historię najsłynniejszego diamentu świata”. Zachwyciło mnie piękne wydanie tej książki. Okładka w twardej oprawie ze zdobieniami przypominającymi diamenty. Iście królewski charakter. W środku osadzone zdjęcia, które przybliżają cię do tamtych czasów. Fascynujące było to, że kiedyś nie szata, lecz biżuteria w dużej mierze zdobiła człowieka. Kobieta mogła być naga, byle w klejnotach. Co ciekawe, obowiązywały ścisłe zasady, kto w hierarchii dworskiej mógł nosić dany rodzaj biżuterii.

– Intrygująca historia?

– I to jaka! Okazuje się, że w 1600 roku znajdował się on w skarbcu dynastii Mogołów. Nazwano go „Górą Światła”. Ponoć rozbłyskał tysiącem barw, olśniewając każdego, kto zatopił w nim wzrok. Ważył około 100 karatów. Kamień otaczała atmosfera tajemnicy i niezwykłej potęgi. Każdy władca, bez wyjątku, chciał być w jego posiadaniu. Wierzono, że ten kto jest jego właścicielem, może zawładnąć całym światem. Diament ten znajdował się oku pawia, zdobił słynny Pawi Tron władcy Szachdżahana, w Pałacu w Delhi.

– Szachdżahana?

– To ten sam, który wzniósł mauzoleum Tadż Mahal w Agrze. Wiesz, że upamiętnił tą budowlą swoją zmarłą żonę?

– Ach, Ci mężczyźni, ponadczasowo romantyczni.

– Z każdą stroną coraz trudniej było mi uwierzyć, ale naprawdę ten kamień był synonimem władzy i niezależności. Żaden przedmiot nie powodował tak wielkich pragnień wśród narodów.

– Przypominam sobie, że jak byłam na Wawelu w skarbcu Katedry widziałam najsłynniejszy czarny diament św. Stanisława.

– Ooo, muszę się tam koniecznie wybrać. Jestem zafascynowana tymi kamieniami jak nigdy. Wracając do Koh-i-noor’a, wyobraź sobie, że wszyscy jego właściciele popadali w obłęd. Legendy mówiły, że ciąży na nich klątwa. Ludzie zapadali na niezrozumiałe choroby. Jeden z nich do codziennych posiłków i wina otrzymywał w prezencie biały tlenek ołowiu i związek rtęci. Maharadża umierał powoli. Najpierw tracił koordynację ruchową, zaczął ślepnąć, w ciele zaś miał wiele otwartych ran, w końcu umarł w agonii z powodu tego kamienia. Inny odchodził od zmysłów i tak bał się, że mu go wykradną, że chorując na trąd czy syfilis, w miejsce nosa przymocował sobie „protezę” wysadzaną brylantem!

– Nie żartuj!

– Inny skrywał go w przedramieniu, a gdy został schwytany, w obawie przed odebraniem ukrył kamień w ścianie lochu. Dopiero po latach znaleziony u człowieka, który używał go jako ozdobnego przycisku do papieru, oczywiście nie mając zielonego pojęcia co to jest.

– Rzeczywiście, nieprawdopodobne historie.

– W końcu nie było kogo obsadzić na tronie, wszyscy wymarli, więc miał się znaleźć w ramieniu małego dziecka, następcy, którego matka postanowiła rządzić krajem. W ten sposób Brytyjczycy weszli w jego posiadanie. Królowa Elżbieta jest obecnie właścicielką Koh-i-noor.

– Co ty mówisz? Jakim cudem?

KOH I NOOR RECENZJA

– Niesamowite, jak pragnienie władzy, pieniądza czy też ka-mie-nia, potrafi przeobrazić ludzi. Brytyjskie wojska pod pretekstem opieki nad tym młodym chłopcem aż do ukończenia szesnastego roku życia odizolowali go, przez co powstały krwawe zamieszki. Koniec końców pozwolono Brytyjczykom na przejęcie Pendżabu wraz z „Górą Światła”.

– Nieprawdopodobne.

– A jednak prawdziwe. Wyobrażasz sobie, że to nie koniec? W 1850 roku okręt wojenny miał go przewieźć do Wielkiej Brytanii. Zamknięty w żelaznej, niezwykle ciężkiej skrzyni, do której klucze mieli tylko trzej mężczyźni. Na morzu spotkał załogę wielki sztorm. Gdy statek wpływał na wody brytyjskie, rządząca wtedy królowa Wiktoria została zaatakowana przez człowieka posługującego się czarną laską z żelazną rączką. Pozostawił jej bliznę. Wtedy zaczęto podejrzewać czy klątwa władców i posiadaczy kamienia nie przypada również kobietom. Dopiero po oszlifowaniu kamienia uznano, że może się stać ozdobą królewskiej korony i tak znajduje się  u królowej Elżbiety II aż do dziś.

– Zafascynowałaś mnie tą opowieścią. Muszę koniecznie przeczytać.

– W trakcie poszukiwań zdjęć tego słynnego węgla natrafiłam na informację, że w 2015 roku indyjscy biznesmeni chcieli pozwać królową o kradzież Koh-i-noor’a.

– Żartujesz?

– Nie. Byłam tak samo zaskoczona. W końcu po jakimś czasie przyznano, że wszystkie dowody wskazują, że został on dobrowolnie przekazany Brytyjczykom i nie można mówić o wywiezieniu go siłą.

– Fascynująca historia. Pomyślałabym, że to dobry kryminał. Nie wpadłabym na to, że to prawda.

– Ja też nie.

– Tym bardziej przed tobą nie lada wyzwanie. Małżeństwo to diament szlifowany całe życie…

 

MONIKA SZYMOR

KOH – I – NOOR. HISTORIA NAJSŁYNNIJESZEGO DIAMENTU ŚWIATA

William Dalrymple, Anita Anand

Wydawnictwo Noir Sur Blanc 2019

Zdjęcia: ELA ZBOROWSKA https://www.facebook.com/ElaZborowskafotografia/