ATELIER SZTUKI

GORSZĄCE DZIEŁO OPERY GARNIER

Mówiono, iż jest dziełem niegodnym Wielkiej Opery. Dlaczego więc nadal podziwiamy dzieło Jean Baptiste Carpeaux w OPERZE GARNIER w PARYŻU?

Paryska Opera jest dziełem sztuki samym w sobie. Niezależnie gdzie spojrzysz, czeka Cię estetyczna niespodzianka. Piękno dzieła Charles’a Garniera za każdym razem mnie zachwyca. Uwielbiam każdy jej fragment i mogłabym czytać, pisać oraz opowiadać o niej godzinami. Ale dziś chciałabym zaprezentować jeden element, który pewnie gdzieś wam się pojawił w albumach bądź zwróciliście na niego uwagę stojąc przed gmachem w Paryżu.

Fasadę ozdabiają 4 grupy rzeźb – każda autorstwa innego twórcy. I tak mamy tu:

„Harmonie” Francois Jouffroya,

„Muzykę”  Eugene Guillaume,

„Liryczny dramat” Jeana – Josepha Perrauda

Oraz tą, którą zajmiemy się dziś czyli „Taniec” Jean Baptiste Carpeaux.

Z rodzinnego Valenciennes nasz dzisiejszy rzeźbiarz trafił do paryskiej École des Beaux-Arts w Paryżu, gdzie w pracowni François Rude zdobywał wykształcenie. Już w 1854 wygrał konkurs Prix de Rome, który umożliwił mu przyjazd do stolicy Włoch. To właśnie tutaj poznał mistrzów renesansu, baroku i właśnie w Villi Medici stworzył Rybaka z muszlą czy też Ugolino w otoczeniu czwórki swoich dzieci.

Po prawie ośmioletnim pobycie w Rzymie powrócił do Paryża. Wprowadzony na dwór, stał się jednym z najbardziej charakterystycznych artystów owych czasów. Był również nauczycielem samego księcia Ludwika Napoleona Bonapartego!

Jego dzieła możemy podziwiać na fasadzie Luwru (Le Triomphe de Flore), w Petit Palais (m.in.: Trzy Gracje, Le Chinois, Daphnis i Chloé), w Muzeum D’Orsay (m.in.: Księżniczka Mathilde, Cesarski Książę i jego pies Nero, Cztery strony świata wspierające sferę niebieską 1868-1872, La Danse) czy też w Muzeum Sztuk Pięknych w Lyonie i Valenciennes.

A Jeśli chodzi o samą Operę?

Garnier oraz Carpeaux znali się jeszcze ze szkoły. Pierwszy zaproponował drugiemu wykonanie dzieła zdobiącego fasadę jego Opery. Rzeźbiarz wykonał kilkaset szkiców pracując z tancerzami Palais Royale, zanim podjął ostateczną ocenę. Prace trwały kilka lat i nie obyło się bez gorących dysput. Ostatecznie w 1866 roku podpisano umowę, co pozwoliło na rozpoczęcie właściwej pracy.

Cóż więc mamy?

Młodzieńca w centrum unoszącego rękę ku górze, wokół którego tańczy sześć bachantek i gdzieś w głębi putto. Wszystkie postacie nagie, niczym nieskrępowane, swobodne. Ta grupa częściowo reliefowo potraktowana, lecz w przeważającej w formie pełnoplastycznej rzeźbie wywołała skandal. Artysta stał się ofiarą słów krytyki zarówno od pisarzy (Zola) jak i zwykłych paryżan.

Zarzucano jej frywolność, zbytni erotyzm, zbytni detal, nadnaturalność. Dzieło nie uniknęło nawet ataku wandalizmu, kiedy to sierpniowej nocy zostało oblane atramentem.

W takiej sytuacji chciano wymusić na twórcy stworzenia nowej rzeźby, co oczywiście nie wywołało zadowolenia u samego zainteresowanego. Napoleon III postanowił obdarować tym zaszczytem innego artystę – Charlesowi Gumery’emu. Dlaczego więc przed fasadą Opery nadal stoi „dzieło zgorszenia”?

W roku 1870 rozpoczęła się wojna francusko-pruska. Sprawy kultury przeszły w zapomnienie…

Dopiero w 1964 przeniesiono ją na czas konserwacji do Luwru, by w ‘86 trafiła na stałe do Muzeum D’Orsay.

Przed Operą stoi kopia –praca Jeana Belmondo.