WYWIADY PRZY KAWIE

GABRIELA JURANEK I WYDAWNICTWO RICCOBONI

Przyjemność, zachwyt i podziw. Te trzy uczucia wypełniły mnie, gdy zapoznałam się z Wydawnictwem RICCOBONI. Jej założycielka Gabriela Juranek to niezwykła osoba- pełna pasji. Dlatego dziś zapraszam Was już na wywiad, a niebawem na pierwszą recenzję pozycji wydanej przez RICCOBONI: “Braku nazajutrz” Dominique’a Vivanta, barona Denona 

Riccoboni to…

Nowe niezależne wydawnictwo specjalizujące się w osiemnastowiecznej literaturze francuskiej z zakresu mody i obyczajów. Jego nazwa stanowi hołd dla Jeanne-Marie Riccoboni (1713-1792), która była jedną z najbardziej poczytnych pisarek w ówczesnej Francji.

Skąd pomysł na wydawnictwo i to tak specyficzne wręcz awangardowe, ale w dobrym tego słowa znaczeniu?

Przez kilka lat byłam bardzo mocno związana ze światem uniwersyteckim i w pewnym momencie doszłam do wniosku, że potrzebuję przestrzeni, w której będę mieć pełną niezależność działania. Jednocześnie już od dawna bardzo bolało mnie to, że wiele wspaniałych dzieł osiemnastowiecznej literatury francuskiej nigdy nie została przetłumaczona na język polski, przez co mało który polski czytelnik ma szansę się z nimi zaznajomić. Literatura oświeceniowa w ogóle nie cieszy się u nas zbyt dużą popularnością, co, moim zdaniem, wynika m.in. z faktu, że dla polskiego czytelnika po prostu nie wydaje się ona zbyt atrakcyjna. Dzięki mojemu wydawnictwu chciałabym udowodnić, że wbrew pozorom XVIII wiek ma współczesnemu człowiekowi naprawdę wiele do zaoferowania.

Moda XVIII wieku. Dlaczego właśnie ten okres w dziejach historii fashion?

Przede wszystkim dlatego, że moda osiemnastowiecznej Francji z natury wymyka się bardzo wielu stereotypom, które współcześnie narosły zarówno wokół samego zjawiska mody, jak i wokół tego, jak ludzie ubierali się w tzw. „dawnych czasach”. Dotyczy to przede wszystkim podziału na estetykę kobiecą i męską, która pojawiła się tak naprawdę dopiero pod koniec XVIII wieku i w pełni przyjęła dopiero w wieku XIX. Dziś może nam się wydawać pewnym zerwaniem z tradycją fakt, że kobiety i mężczyźni noszą ubiory utrzymane w tym samym stylu i mają wiele wspólnych elementów garderoby: z perspektywy XVIII wieku jest to jednak pewien powrót do korzeni. Jeśli natomiast ktoś uważa, że „w dawnych czasach” kobiety nie pokazywały zbyt wiele ciała, to znaczy, że po prostu nigdy nie widział, jak głębokie dekolty potrafiły wybierać w XVIII wieku modne Paryżanki.

Jak zdobywa Pani materiały źródłowe do swoje pracy? Spodziewam się, że nie jest to łatwe zadania.

Na początku, kiedy człowiek dopiero się wdraża, rzeczywiście może przysporzyć sporo trudności: kiedy się już jednak wie, gdzie co można znaleźć, praca idzie o wiele łatwiej. Ja staram się pracować na możliwie jak największej ilości źródeł zarówno ikonograficznych, jak i pisanych. Ikonografii szukam przede wszystkim na stronach muzeów, które na szczęście coraz częściej udostępniają swoje kolekcje w wersji on-line (w kontekście sztuki i rzemiosła XVIII wieku polecam zwłaszcza zbiory Metropolitam Museum of Art w Nowym Jorku).

Zdecydowanie najbardziej czasochłonna jest z praca ze źródłami pisanymi, takimi jak czasopisma, powieści i pamiętniki, ponieważ w większości przypadków nie wiem, czy rzeczywiście znajdę w danym dziele jakiekolwiek istotne dla mnie informacje. Bardzo pomocna jest tu jednak wyszukiwarka Bibliothèque Nationale de France, dzięki której nie raz udało mi się trafić na fantastyczne informacje w tekstach, do których sama z siebie prawdopodobnie nigdy bym nie zajrzała. Tak było w przypadku fascynującego artykułu „Degradacja rodzaju ludzkiego poprzez noszenie gorsetu” z 1770 którego, który znajdował się w dość niepozornym czasopiśmie poświęconym rolnictwu i handlowi.  

XVIII wiek jest czasem kontrastów, jak sama Pani pisze. Z jednej strony wybujały barok, z drugiej nostalgiczne malarstwo. Umiłowanie piękna i przepychu, a przy tym rodzący się romantyzm dusz. Która z postaci wzbudza u Pani największe wrażenia? Kto lub może co jest tu największym „chwytaczem serc”

Moje serce zdecydowanie skradł Giacomo Casanova. Chociaż dziś kojarzy się go przede wszystkim z uwodzeniem, z mojej perspektywy był on przede wszystkim człowiekiem przepełnionym niespotykaną wręcz ciekawością świata, która popychała go wyruszania do coraz to nowych miejsc i doświadczania coraz to nowych rzeczy. Dzięki temu jego kilkutomowe pamiętniki stanowią monumentalną panoramę osiemnastowiecznej obyczajowości europejskiej: czytając je, można odnieść wrażenie, że Casanova naprawdę był wszędzie, poznał wszystkich i doświadczył każdego aspektu ówczesnej kultury. Jego wspomnienia same są zresztą pełne wspomnianych przez Panią kontrastów: w jednym miejscu potrafi jawić się on jako wyrachowany libertyn opierający swe intrygi miłosne wyłącznie na chłodnej kalkulacji, by chwilę później okazać się najczulszym i najwrażliwszym spośród kochanków. Niestety w Polsce jego pamiętniki dostępne są na ten moment jedynie we fragmentach, ale jeżeli tylko ktoś zna język francuski, szczerze polecam lekturę Histoire de ma vie Casanovy.  

Sama Pani tłumaczy wydawane książki i opracowuje je. Praca na pełen etat…

To prawda, zarówno w przypadku „Braku nazajutrz”, jak i osiemnastowiecznych czasopism modowych, postanowiłam sama zająć się zarówno ich tłumaczeniem, jak i opracowaniem: napisałam wstęp, dodałam szczegółowe przypisy etc. Elementy te są dla mnie równie ważne, jak sam tekst i bardzo zależy mi na tym, żeby były na jak najwyższym poziomie i jednocześnie oferowały spojrzenie na poszczególne zjawiska z różnych perspektyw. Dlatego w przyszłości chciałabym podejmować współpracę również z innymi polskimi badaczami i badaczkami kultury XVIII wieku: w końcu każdy z nas specjalizuje się w innych jej aspektach, dzięki czemu na każde zagadnienie patrzy nieco w inny sposób.

Wydawnictwo to nie jedyna Pani działalność. Od dłuższego czasu prowadzi Pani stronę modanahistoria.pl, w której przeczytać można o ewolucji w świecie fashion od XVII wieku, aż do czasów obecnych. Jak Pani odbiera dzisiejszą modę? Czy celebruje Pani dawny strój w codziennym życiu?

Modną historię założyłam w 2013 roku, kiedy blogi zaczęły robić się bardzo popularne i rzeczywiście były bardzo chętnie czytane. Od dłuższego czasu działam już jednak głównie w social mediach: na Facebooku i na Instagramie (również pod nazwą Modna historia). Jeśli chodzi o dzisiejszą modę, to zdecydowanie najbardziej cieszy mnie rosnąca popularność idei odpowiedzialnej i zrównoważonej mody. Dzięki temu, że w Internecie pojawia się ostatnio bardzo dużo treści propagujących świadome podejście do ubrań i zakupów, coraz więcej osób zwraca uwagę na skład materiału, z jakiego uszyta jest dana rzecz, czy na miejsce, w jakim została ona wyprodukowana. Bardzo cieszą mnie też wszelkie rozwiązania technologiczne, które umożliwiają odchodzenie od skóry naturalnej i sztucznej na rzecz produktów jednocześnie wegańskich i naprawdę (a nie tylko z nazwy) ekologicznych. Zgłębianie XVIII wieku przy okazji uświadomiło mi też, jak wielką mamy dziś wolność, jeśli chodzi o wybór ubioru czy fryzur: w osiemnastowiecznym Paryżu podążanie za modą uważane było za społeczny obowiązek i indywidualny gust nie miał w tym kontekście właściwie żadnego znaczenia.

Specyfiką Pani działalności jest w szczególności przemiana postrzegania kobiecości w dziejach w kontekście jej ubioru. Czy może nam Pani trochę opowiedzieć o tym zagadnieniu? Wprowadzić naszych czytelników w ten problem.

Przede wszystkim należy pamiętać o tym, że kategorie „kobiecości” i „męskości” są w dużej mierze konstruktami wytworzonymi przez daną kulturę. W związku z tym sposób postrzegania tego, co w ubiorze jest męskie, a co kobiece, co przystoi kobiecie, a co mężczyźnie, w sposób naturalny zmienia się na przestrzeni dziejów. Tak jak wspomniałam wcześniej, przez długi czas w osiemnastowiecznej Francji obowiązywała ta sama estetyka dla kobiet i mężczyzn, a samo zainteresowanie modą nie było uznawane za właściwe wyłącznie dla jednej płci. Dopiero w połowie XVIII wieku niektórzy myśliciele, z Jean’em-Jacques’em Rousseau na czele, doszli do wniosku, że modą powinny interesować się wyłącznie kobiety, ponieważ zgodnie z prawem natury wykorzystują one stój do tego, by podobać się mężczyznom. Dlatego też moda kobieca miała, ich zdaniem, zmieniać się szybciej niż męska: żeby podtrzymać zainteresowanie swojego męża, kobieta musiała niemal codziennie zaskakiwać go nowym wyglądem. Jeśli zaś chodzi o mężczyzn, uznano, że budzą zainteresowanie płci przeciwnej innymi cechami, więc nie powinni przykładać zbyt dużej wagi do mody. Takie podejście do mody stało się wiodące w XIX wieku.

W którą stroną podąży dzisiejszy świat mody?

Wierzę, że w stronę mody odpowiedzialnej i zrównoważonej, która będzie szkodzić środowisku w o wiele mniejszym stopniu niż dzisiaj. Mam nadzieję, że coraz bardziej popularne będzie się też stawać kupowanie odzieży z drugiego obiegu.

Jakie są plany Wydawnictwa Riccoboni na najbliższy czas?

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, już jesienią w naszej ofercie pojawi się powieść „Historia markiza de Cressy” autorstwa patronki mojego wydawnictwa, czyli Jeanne-Marie Riccoboni. W osiemnastowiecznej Francji utwory Riccoboni były prawdziwymi bestsellerami, podczas gdy dziś jest to autorka praktycznie zapomniana. Sama „Historia markiza de Cressy” przykuła natomiast moją uwagę wątkami, powiedzielibyśmy dziś, psychologicznymi. Narracja prowadzona jest z perspektywy wszechwiedzącej narratorki, która wtajemnicza czytelnika w refleksje i rozterki wewnętrzne trojga głównych bohaterów: tytułowego markiza de Cressy i dwóch zakochanych w nim kobiet.

Zimą z kolei planuję opublikować francuskie czasopismo poświęconego modzie „Le Courier de la Mode” z lat 1768-1770. Niedawno w naszej ofercie pojawił się e-book z trzema pierwszymi numerami: jako, że wzbudził on duże zainteresowanie, myślę, że dobrym pomysłem będzie opublikowanie całości, tym razem jednak zarówno w wersji papierowej, jak i elektronicznej.

Bardzo dziękuję  za wywiad i życzę obfitości sukcesu

Również bardzo dziękuję!

Magdalena Leszner Skrzecz