PARYŻ – TROCHĘ MNIEJ ZNANY

„Cały dzień zwiedzamy muzea” – tak mówiła moja córka, gdy mieszkałyśmy w Paryżu i ktoś ją pytał, co robimy całymi dniami. I naprawdę nie było w tym przesady. Gdy opowieści o tym mieście towarzyszą Ci od dzieciństwa, a młodość spędzasz na studiowaniu historii sztuki – stolica Francji staje się dla Ciebie otwartą księgą, w której każda dzielnica, każdy skwer i każda ulica opowiada swoją przygodę.

Spacerując wielkimi Bulwarami czy też malutkimi Rues wszędzie napotykasz dzieła, które wzbudzają zachwyt, nutkę nostalgii, zadumy ORAZ radości. tak naprawdę, niezależnie od tego czy będziesz w ścisłym centrum czy też na obrzeżach, stajesz oko w oko z przeszłością.

Dziś nie napiszę o Luwrze, od którego zaczyna swą przygodę każdy turysta. Nie wspomnę o wieży Eiffla, będącej symbolem XIX –wiecznej potęgi innowacyjności. Nie będę wylewać morza słów o Notre Dame, którą uwielbiam od lat. Chciałabym pokazać Wam miejsca mniej znane, choć równie piękne. Miejsca, w których jest mniej ludzi, ale nie mniej emocji. Wędrówka przez wieki…

Zacznijmy od Jardin des Plantes, gdzie wśród małych, splątanych uliczek, tuż obok Ogrodu Botanicznego Ludwika XIII, ukryta jest Arena Lutecji. Amfiteatr z II wieku dziś jest pustym placem, na którym w spokoju, niespotykanym w głośnym mieście, można usiąść na jednym z 15 tysięcy kamiennych miejsc i poczuć ducha rzymskich walk. Nieco dalej, w dzielnicy łacińskiej, gdzie myśli wielkich i uczonych unoszą się w powietrzu, odnajdziecie średniowieczną perełkę. Muzeum D’Orsay sąsiaduje z łaźniami z cesarstwa, ale w swych wnętrzach skrywa prawdziwe skarby: misternie malowane iluminacje, baśniowe tapiserie, dzieła sztuki zdobnicze, rzeźby gotyckich katedr. Dla tych wszystkich, którzy nadal sądzą, że średniowiecze było epoką ciemną i zacofaną, powinien być to obowiązkowy punkt wycieczki. A by potwierdzić mój zachwyt nad tą epoką, zachęcam poznać Kaplice Sainte Chapelle. Niech nie przestraszą Was kolejki. Warto czekać każdą minutę, gdyż wnętrza nie mają w sobie równych. Górna kaplica jest niczym wielobarwna szklana szkatułka. Jeśli uświadomicie sobie, że została wykonana w 1248 roku, to poznacie potęgę i wiarę średniowiecznych twórców. Dolna część, usiana jak gwieździste niebo, zaprasza do modlitwy i podobnie jak inne kościoły tej epoki (St. Severin, St. Eustache, St. Germain – des – Pres), zwraca uwagę rzeźbiarskimi detalami.

Czym może poszczycić się Paryż epoki renesansu? Przede wszystkim pięknymi rezydencjami i placami, głównie w dzielnicy Marais. Już sam Plac Wogezów, zachwycający symetrycznym rozkładem oraz niezmienionymi od ponad 400 lat kamienicami, stanowi sam w sobie niespodziankę. Ale ja zapraszam Was dalej. Bez przewodników w dłoniach, pobłądźcie po uliczkach, by odkryć Muzeum Carnavalet lub Picasssa, Dom Victora Hugo, Hotel de Sens czy też Hotel de Sully. Gdy zapada zmrok, ta część miasta ożywa, otwierając swoje galerie i kawiarnie, by przez noc przejść w kolejną epokę.

Barokowy Paryż to pałace, ogrody, kawiarnie oraz wszechobecny przepych. Dla mnie to smak kawy w Le Procope – pierwszej na świecie kawiarni, w której bywali Diderot, Wolter, a nawet sam Napoleon. To maleńka wysepka Ile –St –Louis z jezuickim kościołem kardynała Richelieu, a także Hotel Lambert – pałac naszej polskiej emigracji. A jeśli macie ochotę poczuć klimat istnie królewski to koniecznie zajrzycie do Ogrodów Luksemburskim z pięknym pałacem Marii Medycejskiej. O każdej porze roku prezentuje się niesamowicie i urokliwie. Coś więcej?

Kompleks murów Invalides. Arcydzieło Mansarta lśni złotą kopułą, a roślinność francuskiej sztuki ogrodniczej okala całość zapraszając do odpoczynku w promieniach słońca, które rzuca swój blask na drugi brzeg Sekwany. Rzeka przepływająca przez miasto w sposób naturalny dzieli je na dwie części określając przez wieki ich przeznaczenie oraz charakter.  Lewobrzeżna Rive Gauche to enklawa intelektualistów oraz myślicieli. Oświecony Paryż rozpoczął wtedy czas odkryć, nauki. Wprowadził pierwsze lampy oliwne, które oświecały stolicę. Rozpoczęto budowę Placu de la Concorde, na którym chwilę później śmierć poniósł król Ludwik i Maria Antonina. To również rozkwit teatrów. Powstanie Comédie Française, który stoi w miejscu śmierci samego Moliera. A tuż obok w ukryciu, pomiędzy fasadami kamienic, kryje się miejski ogród Palais Royal. Rezydencja Richelieu i kolejnych Ludwików była miejscem zabaw, hazardu oraz przyjęć. Dziś jest oazą dla wtajemniczonych, gdyż nie łatwo ją dostrzec, ale na pewno warto poszukać.

A jeśli chcielibyście poczuć ducha przeszłości i przeżyć dreszczyk emocji to wędrówka do krainy zmarłych niedaleko Montparnasse, powinna Wam wystarczyć. XVIII- wieczne katakumby to wielki grób milionów, przeniesionych z cmentarza Les Halles. Od kilkudziesięciu lat jest tłem dla filmowców z Hollywood, ale tak naprawdę budzi przerażenie wszystkich zwiedzających, a jednocześnie zadumę nad śmiercią, która zawitała do miasta wraz z nadejściem rewolucji. Zburzona Bastylia, po której został jedynie kamienny bruk oraz rozlana krew ponad 60 000 tysięcy ściętych na Placu Zgody, tkwi w pamięci nielicznych. Niestety Paryż szybko zapomniał i zaczął na nowo bawić się, budować, przekształcać. Napoleon pozostawił po sobie Łuki Trumfalne oraz pałace. Polecam położony na obrzeżach Château de Malmaison, gdzie wśród licznych pamiątek po cesarzu i jego małżonce, można podziwiać skarby empire. Dla wielbicieli muzyki – Kościół św. Magdaleny. I to nie tylko ze względu na swoje walory estetyczne. Nie dlatego też, że tu odbyła się msza pogrzebowa Chopina. Koniecznie zostańcie na jednym z licznych koncertów organowych, które brzmią tu wręcz nieziemsko. Chyba tylko wtedy można w pełni docenić to miejsce. A wychodząc ze świątyni rozejrzycie się wokoło. Wielkie Bulwary rozpościerają swe aleje. Rozbudowa Haussmanna zmieniła oblicze miasta, czyniąc z niego prawdziwą metropolię. Przez kolejne lata zyskało blask oraz prestiż, o jakim marzyły inne stolice. Cudowne parki, jak Monceau czy Bois de Boulogne i Vincennes są okazją do podziwiania cudownych kwiatów, stawów, fontann, a nawet wodospadów. Budowle użyteczności publicznej – teatry, kawiarnie, galerie handlowe, muzea i dworce do dziś istnieją. Pamiętajcie jednak, iż nie warto trzymać się ściśle przewodników. Tylko wtedy odkrywacie coś nowego.

Jeśli jesteście w Operze Garnier zajrzyjcie do jego muzeum, które posiada w swych zbiorach rękopisy, fotografie, stroje mistrzów baletu.  Gdy zwiedzacie Montmartre, to Muzeum przy Rue Cortot pokaże Wam prawdziwe jego oblicze.  Gdy zabłądzicie, wracając do centrum, zajrzyjcie do Domu Gustava Moreau, gdzie na kilku piętrach można obejrzeć ponad 8000 dzieł mistrza symbolizmu. I wszędzie wypatrujcie secesyjnych wejść do stacji metra czy też skrytych zielonych skwerów, po których chodzili artyści i pisarze. Wypijcie kawę w Les Deux Magots, La Coupole czy Cafe de Flore, by móc usiąść przy stoliku Hemingwaya, Sartre, Baker lub Polańskiego. Obejrzyjcie z bliska rzeźby Rodina w jego przepięknym domu. A gdy zatęsknicie za nowoczesnością to ducha modernizmu znajdziecie w Villi la Roche. Projekt Le Corbusiera jest wzorem dla współczesnych architektów.

Ale tak naprawdę, Paryż to dużo więcej, niż zdołałam tu napisać. Nie bez przyczyny powstało o nim tyle książek, filmów, piosenek. To cała historia ludzi, którzy mieli na nią wpływ. To dusze wtopione w miasto, będące dziś jego integralną częścią. Dla mnie to drugi dom.

Magdalena Leszner-Skrzecz

 

Zdjęcia: Zbiory Redakcji