MARTA ORZESZYNA I JEJ ANTOINE DE PARIS – WYWIAD

Marta Orzeszyna – kobieta, która pokochała Francję. Jej kolejne książki (m.in. “Paryż. Miasto sztuki i miłości w czasach belle époque” czy też “Gra o miłość”) zdobywają serca czytelników. Najnowsze dzieło ” Antoine de Paris” wydane przez Dom Wydawniczy REBIS to pozycja obowiązkowa. Ogrom wiedzy, historii, świata filmu, sztuki i oczywiście… Paryża.

Jest mi niezwykle miło, że mogę zaprezentować naszym czytelnikom wywiad z Panią Martą. Serdecznie zapraszam do lektury.

Marta Orzeszyna, Antoine de Paris

Pani Marto, przede wszystkim bardzo gratuluję książki. Rzetelna praca, niezwykle napisana. Czyta się ją wspaniale. Z każdą stroną pochłania czytelnika. Serdecznie gratuluję.

Bardzo dziękuję za miłe słowa. Cieszę się, że książka znajduje uznanie w oczach czytelników.

Porozmawiajmy o samym bohaterze – Antoine de Paris, Antoni Cierplikowski – „geniusz światowego fryzjerstwa” jak Pani napisała. Na czym polegał jego fenomen?

Antoine był utalentowanym i bardzo pracowitym człowiekiem, a do tego znalazł się w odpowiednim czasie we właściwym miejscu. Paryż zwany był wtedy stolicą świata. Antoine wierzył we własne zdolności, był uparty i kreatywny. Pokierował swoim życiem tak, jak chciał. Wyróżniał się z tłumu nie tylko strojami, ale też nowoczesnym spojrzeniem na swój zawód. Łączył sztukę z rzemiosłem i dzięki temu nadał swojej profesji ogromnego znaczenia w modzie. Cały czas się uczył, odkrywał, chłonął wiedzę. Lgnął do ludzi mądrzejszych, od których mógł ją czerpać. Doskonalił się nie tylko jako fryzjer, ale i artysta – rzeźbiarz. Interesowała go literatura, muzyka, teatr, opera, film, malarstwo, rzeźba, design, architektura. Zajmował się produkcją kosmetyków i wydawaniem pisma dla swoich klientek.

Jego losy to historia jak z filmu, aż niewiarygodne, że prawdziwa? Co Panią najbardziej fascynuje w tej opowieści?

Podczas mojej wieloletniej kwerendy na temat Antoine’a stale zaskakiwała mnie skala jego dokonań i jego powiązań towarzyskich i profesjonalnych. To robi wrażenie, że wśród jego znajomych były księżniczki, królowe, gwiazdy kina, ale i Maria Skłodowska – Curie, Jean Cocteau, Artur Rubinstein, Gala i Salvador Dali, Amedeo Modigliani czy Pablo Picasso. U szczytu swojej popularności był bardziej znany niż Coco Chanel.

Marta Orzeszyna, Antoine de Paris

Kiedy Pani poznała swojego bohatera? W jakich okolicznościach zetknęła się Pani z jego postacią?

Przez wiele lat mieszkałam w Paryżu, nieopodal rue Cambon, gdzie, pod numerem 5, Antoine miał przez 60 lat swój salon fryzjerski. Dziś nie ma po nim śladu, ale jedna z moich sąsiadek był jego klientką i opowiedziała mi trochę o atmosferze panującej w salonie Antoine’a w latach jej młodości. Znałam oczywiście nazwisko Cierplikowski już wcześniej, ale dopiero w Paryżu, gdy zaczęłam chodzić jego śladami i zbierać materiały jego dotyczące, zrozumiałam, jaką rolę odegrał w historii mody.

To Pani druga pozycja o nim. Od pierwszej książki upłynęło trochę czasu – czy pojawiły się nowe fakty w sprawie jego życia?

Nowe informacje pojawiają się prawie każdego dnia. Pierwsze wydanie książki otworzyło mi wiele drzwi. Zgłaszały się do mnie osoby, które znały Antoine’a. Otrzymywałam od nich niezwykłe opowieści o nim, ale też przedmioty z nim związane, które wzbogaciły moją kolekcję pamiątek. Właśnie teraz można ją oglądać na wystawie zorganizowanej przez Muzeum Teatralne przy Teatrze Wielkim – Operze Narodowej w Warszawie. Są tam również eksponaty ze zbiorów Adama Krupińskiego, mojego współpracownika oraz kolekcjonera z Paryża Alaina Bernarda.

Czy Antoine był szczęśliwym człowiekiem?

Na pewno był człowiekiem spełnionym. Tym, co udało mu się osiągnąć, można by obdzielić kilka osób. Miał sławę, uznanie, ogromne pieniądze, poznawał niezwykłych ludzi, podróżował po całym świecie. Bywał też szczęśliwy, jak każdy z nas.

Marta Orzeszyna, Antoine de Paris

Czy jego losy, a raczej pamięć o nim, byłaby inna, gdyby nie wrócił do Polski?

Na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Być może tak, ale on wrócił do Polski między innymi dlatego, że w Paryżu już popadał w zapomnienie. Nie pasował do nowych trendów w modzie. Jego wizja kobiety, która nie powinna pokazywać się publicznie nieuczesana nijak się miała do tego, co naprawdę działo się w modzie. Miejsce Antoine’a zajęli jego uczniowie i bez większych wyrzutów sumienia zepchnęli go ze sceny.

Wiemy, że Polskę kochał i zawsze do niej wracał, nie tylko myślami czy pamięcią. Ale mając świat u swych stóp porzucił ukochany Paryż i zamieszkał w Sieradzu.

Miał 90 lat i był u kresu swej drogi. Czuł to, mówił o tym. Chciał być blisko rodziny i rodzinnego miasta. To był jego świadomy wybór. Jak zawsze. Osiągnął wszystko, co chciał osiągnąć i wrócił do Sieradza, bo chciał wrócić. Na pewno nie musiał.

Czy wtedy w Polsce, ludzie wiedzieli kim był, kogo znał, w jakich kręgach się obracał?

Tak, Antoine był znaną w Polsce postacią, przed wojną miał salon przy Mazowieckiej 12 w Warszawie i często bywał w kraju – w Warszawie, w Krakowie, w Poznaniu. Kiedy w latach 60. XX wieku zaczął się znów u nas pojawiać, przyjmowano go z atencją. W kronikach filmowych z tamtych lat pojawia się u boku Arnolda Szyfmana i Jarosława Iwaszkiewicza.

Nurtuje nas wszystkich postać tajemniczego księdza, który został spadkobiercą całego majątku. Czy odkryjemy kiedyś, kim był?

To niewykluczone i rozumiem zainteresowanie czytelników tym wątkiem, ale wolałam się dotąd skupić na życiu Antoine’a. To ono jest najbardziej warte uwagi. Jego osiągnięcia, kreacje, wizje, relacje z ludźmi. Oczywiście, chciałabym odnaleźć wszystko, co po nim pozostało, bo to przecież świadectwo jego życia, ale staram się nie popadać w przesadę, bo wtedy nie można już myśleć o czym innym. Wolałabym celebrować jego długie i twórcze życie, bo historie takie jak ta z odciętą ręką napawają mnie smutkiem czy sprowadzaniem go do dziwaka sypiającego w trumnie nie są najważniejsze w jego historii.

Nie mogę zapomnieć o wspaniałej kobiecie u boku Antoniego: Marie – Berthe, żona, wspólnik, przyjaciel. Niezwykła osoba, którą mąż potraktował w bardzo przykry sposób.

Koniec ich relacji jest zaskakujący, to prawda, ale przez ponad sześćdziesiąt lat stanowili zgrany duet. Byli przyjaciółmi i wspólnikami. Marie-Berthe to pełnoprawna współautorka sukcesu Antoine’a, która nadzorowała przebieg jego kariery i dbała skrupulatnie o jego interesy. On był artystą, a ona zajmowała się sprawami praktycznymi. Uzupełniali się doskonale.

Nie chcę zdradzać tutaj szczegółów z biografii mistrza, ale proszę nam zdradzić, co było dla Pani największym zaskoczeniem w jego historii?

Takich zaskoczeń było wiele. Przede wszystkim to, jak bardzo był znany i ceniony. W latach 20. I 30. XX wieku jawił się jako prawdziwy władca modowego Paryża. Bardzo dużo o nim pisano, był inspiracją dla innych artystów, malowano jego portrety, pisano o nim sztuki, kręcono filmy, śpiewano piosenki. Prawdziwa gwiazda.

Marta Orzeszyna, Antoine de Paris

Porozmawiajmy o Pani twórczości i życiu w Paryżu.

Czy może Pani nam przybliżyć, jak wyglądała praca nad tym projektem? Czy poszukiwanie materiałów źródłowych przeplatało się z samym procesem pisania, czy były to dwa niezależne etapy?

Zaczynając pracę nad biografią Antoine’a miałam już wiele materiałów zgromadzonych przez lata w Paryżu. To były artykuły prasowe, książki i zdjęcia. Kiedy otrzymałam propozycję napisania książki, przez dwa lata, dzień w dzień, pracowałam nad kwerendą. Czasem budziłam się nawet w środku nocy i siadałam do komputera. Na początku założyłam sobie, że wszystko, co do tej pory napisano, zwłaszcza to, co sam o sobie pisał Antoine – to nieprawda. Musiałam weryfikować każdą informację w kilku źródłach. Na przykład – Antoine twierdził, że ściął włosy Lavallière, by zagrała w sztuce „Osioł Buridana”, ale przeszukawszy repertuary teatralne z tamtych czasów, okazało się, że Ève grała wówczas w dwóch innych spektaklach. To nieścisłość, dla czytelnika być może zupełnie nieistotna, ale dla mnie już tak. I w ten sposób sprawdzałam każdą informację.

Spodziewam się, że praca nad biografią postaci kontrowersyjnej, a taką niewątpliwie był Antoni, nie była łatwa. Jak Pani pisze, dużo faktów było „koloryzowanych”, wiele rzeczy wyciszonych. Co sprawiło Pani największą trudność?

Była pokusa, żeby zawrzeć w książce kilka barwnych historii o Antoinie, których nie udało mi się potwierdzić, ale odsunęłam ją od siebie. Trudne i bardzo kosztowne były same poszukiwania, zbieranie dokumentacji, weryfikowanie. Dotarcie do archiwów francuskich, kopiowanie ich, odczytywanie. Czekanie tygodniami na odpowiedź, na nowy ślad.

 Mieszkała Pani w Paryżu dość długo. Paryż to dla Pani…?

Spełnione marzenie. Miasto, w którym odnalazłam się prywatnie i zawodowo. Zawdzięczam mu bardzo dużo i tam czuję się najlepiej. Mam w nim swoje miejsca i ścieżki.

Czy ma już Pani w planach kolejną biografię?

Od kilku lat interesuję się Sarą Lipską, przyjaciółką i współpracowniczką Antoine’a oraz jej utalentowanymi siostrami. Pochodziły z Mławy, rodzinnego miasta mojej mamy i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się opisać ich niezwykłe losy.

Pani Marto bardzo dziękuję za poświęcony czas. Życzę wielu sukcesów literackich.

A ja bardzo dziękuję za zaproszenie do rozmowy.

Magdalena Leszner Skrzecz

 

Dziękuję Wydawnictwu Rebis za egzemplarz książki

Antoine de Paris
Marta Orzeszyna

Dom Wydawniczy REBIS 2019