MAGDALENA MAGNON – FRANCUSKA MIŁOŚĆ, MODA I PIĘKNO

Elegancka swoboda, wdzięk i naturalność. Francuski styl? Tak, ale dziś w wydaniu polskiej projektantki mody, która, jak sama mówi, małymi kroczkami zdobywa coraz liczniejsze grono wiernych klientek.

Magdalena Magnon – założycielka Madelle, z miłości do Francji, mody oraz swojego męża Luca stworzyła markę dla wielbicielek pięknej, sensualnej wręcz mody.  Zapraszamy was dziś do lektury wywiadu i wzrokowej uczty z najnowszą kolekcją wiosna – lato.

Redakcja: Proszę przybliżyć nam początki marki Madelle? Historia to…?

Magdalena Magnon: Modą interesuję się już od najmłodszych lat, ale nigdy nie pomyślałam, że mógłby to być sposób na życie. Zrozumiałam to dopiero w momencie, kiedy praca, którą w tamtej chwili wykonywałam nie dawała mi ani radości, ani satysfakcji. Znalazłam się „pod ścianą”. Z pomocą przyszedł mi Luc, mój ówczesny partner, a obecny mąż. To on otworzył mnie na nowe wyzwania, dodał mi odwagi a przede wszystkim sprawił, że pierwszy raz na głos powiedziałam o mojej pasji. Jego odpowiedź była szybka „po prostu rób to”. Posłuchałam rady i od tego się zaczęło. Oczywiście początki nie były łatwe, branża modowa w Polsce jest bardzo trudna. Na duchu podtrzymywał mnie fakt, iż od samego początku miałam pomysł na swoją markę. Wiedziałam w jakim stylu chciałabym tworzyć i czułam, że jest to czynnik, który mnie wyróżnia i dzięki któremu znajdę swoją niszę. Tak też się stało.

Co Panią inspiruje podczas procesu tworzenia?

Inspirację czerpię z wielu źródeł. Uwielbiam oglądać stare filmy, szczególnie francuskiej Nowej Fali, przeglądam albumy ze zdjęciami z minionych lat (głównie interesują mnie lata 60-te i 70-te), a nawet stare rodzinne zdjęcia, gdzie zawsze znajdę jakąś perełkę. Sporo czerpię też z najnowszych trendów, które zgrabnie mieszam z retro inspiracjami. Głównie jednak tworzę to, co w danej chwili czuję, czego potrzebuję dla samej siebie, co chętnie będę nosiła w danym sezonie.

Pani projekty są bardzo kobiece, klasyczne, a przy tym niezwykle eleganckie. Przykłada pani ogromną wagę do kroju, detalu i tkanin. Może Pani nam opowiedzieć o materiałach, które Pani wyszukuje i z których tworzy swoje kolekcje.

To prawda, że przykładam bardzo dużą uwagę do tkanin, z których tworzę moje sukienki. Początkowo moją ulubioną tkaniną była wełna pod każdą postacią, a w szczególności ta cienka, sukienkowa. Obecnie przechodzę fascynację jedwabiem, który zadrukowuję w wybrane przeze mnie wzory. Generalnie uwielbiam tkaniny wzorzyste – wybieram głównie drobne wzory kwiatowe, kropki, geometryczne kształty. Każda moja kolekcja zaczyna się właśnie od tkanin. To tkanina daje mi inspirację i pomysł co można z niej stworzyć.

Czy elementy, które wykonywane są ręcznie to również Pani dzieło?

W mojej nowej kolekcji pojawiły się elementy ręcznie robione na szydełku. Są one dziełem lokalnych rzemieślników, a w tym wypadku przyjaciółki rodziny, której swetry i inne wyroby towarzyszą nam od najmłodszych lat.

Proszę opowiedzieć nam jak wygląda praca nad kolekcją? Pracuje Pani z ołówkiem w ręku rysując projekty, czy jest to raczej proces upinania na manekinie?

Kolekcja najpierw powstaje w mojej głowie, a właściwie to ogólny jej zamysł. Zazwyczaj zastanawiam się nad tym, jaki styl chciałabym jej nadać, wokół czego będzie się ona kręcić. Później przychodzi pora na tkaniny, które dobieram dopasowując je do właśnie tych myśli. Kiedy mam już tkaninę, robię rysunki, które trafiają do konstruktora. Moją ulubioną częścią są przymiarki, podczas których bardzo wiele potrafi się zmienić w stosunku do pierwotnego zamysłu. Czasem nawet zupełnie rezygnuję z jakiejś rzeczy. Zazwyczaj jednak wszystko wychodzi tak, jak sobie zaplanowałam.

Czy ma Pani swoich mistrzów w dziedzinie fashion? Autorytety, którymi się Pani inspiruje?

Uwielbiam kobiece i eteryczne projekty Clare Waight Keller, byłej długoletniej projektantki domu mody Chloe. Podziwiam Isabel Marant za lekkość i zadziorność.

Kiedyś odwiedziłam w Paryżu wystawę sukni haute couture zaprojektowanych w latach 20-tych przez Jeanne Lanvin, projektantki i założycielki domu mody Lanvin. To była najpiękniejsza wystawa jaką kiedykolwiek widziałam i od tej pory jestem wielbicielką tego domu mody.

Paryż jest w Pani życiu osobistym i zawodowym. Prezentowała Pani swoją markę w stolicy mody. Jakie są Pani wrażenia i spostrzeżenia w konfrontacji z francuskimi klientkami?

Mój butik w Paryżu był dla mnie wielką przygodą, ale też sprawdzianem dla mojej marki. Wyjechałam bardzo spontanicznie, decyzję podjęłam z dnia na dzień. I było warto! Francuzki doceniły mój styl, a szczególnie dobór tkanin i kobiece, a jednocześnie lekkie fasony. Podczas trzech miesięcy udało mi się zdobyć stałe klientki, co uznawałam za swój wielki sukces. To, co zapadło mi w pamięć to niezwykle pozytywne reakcje francuskich klientek na moje projekty, pełne podziwu, ale też zdziwienia, że to polska marka. Dodało mi to skrzydeł i odwagi, by nie rezygnować z założonych celów.

Jakie są Pani ulubione miejsca w Paryżu? Gdzie Pani odpoczywa, a w którym miejscu ma Pani ochotę chwycić wrażenie i stworzyć nowy model dla Madelle?

Paryż jest jednym z moich ulubionych miejsc podróży. Wracam tam bardzo często z wielu powodów. Kiedy zrezygnowałam z pracy w korporacji to wyjechałam sama na 10 dni do Paryża, żeby powłóczyć się, zebrać myśli i poczuć wolność. Teraz wracam tam regularnie kilka razy w roku. Bardzo lubię dzielnicę Le Marais, gdzie buszuję po tamtejszych sklepach vintage. Uwielbiam też spacerować po Dzielnicy Łacińskiej, gdzie zachwycam się architekturą, zaglądam do małych knajpek, podziwiam sklepowe wystawy. Żeby odpocząć wybieram mój ulubiony Ogród Luxemburski.

Jaka jest najnowsza kolekcja na sezon wiosna-lato?

Moja kolekcja na sezon wiosna-lato podoba mi się najbardziej ze wszystkich, które do tej pory stworzyłam. Dominuje jedwab drukowany w przepiękne kwiatowe wzory. Jest bardzo lekko i kobieco z delikatną nutką retro. Projekty przywodzą na myśl ciepłe wakacje w pięknym miejscu, spacery po małych nadmorskich miasteczkach. Sukienki są wygodne, często rozpinane na guziki bądź wiązane w talii. Pojawia się też nieobecna wcześniej u Madelle długość za kolano.

Jakie są dalsze plany dla Madelle?

Chciałabym dalej rozwijać moją markę w sposób w jaki robiłam to do tej pory – małymi krokami do celu. Plany na najbliższą przyszłość to otwarcie Madelle na zagraniczne klientki.

 

Z całego serca tego życzę i bardzo dziękuję za rozmowę.

Magdalena Leszner-Skrzecz