JASNOŚĆ, KOLOR, WOLNOŚĆ… cz.2

Przedstawiamy drugą  część opowieści o polskich artystach, którzy związali się z francuską ziemią.

Kolory Pankiewicza

Gdyby Józef Pankiewicz (1866-1940) nie wybrał się w 1889 roku do Paryża, być może nie byłoby trzydzieści lat później polskiej grupy kolorystów. To z miasta nad Sekwaną przeniósł na grunt polskiego malarstwa zasady impresjonistycznego luminizmu. Jednak przełomem w jego twórczości była przyjaźń z francuskim malarzem Pierrem Bonnardem (od 1908). Do swojej palety malarskiej wprowadził wówczas gamę barw mocnych i nasyconych, które często uderzały kontrastowym zestawieniem. Skupiał się głównie na kompozycji kolorystycznej płótna, choć nawiązywał w nich także do dyscypliny kompozycyjnej Cézanne’a. Poszukiwał wzajemnego oddziaływania tonów barwnych, szukał najpełniejszego oddania charakteru kompozycji poprzez jakość barwy. Przebywając we Francji Pankiewicz malował widoki Concarneaux, Collioure, Saint-Tropez, Vernon,  Giverny i St. Valery en Caux. Artysta wykazał niezwykłą wrażliwość na francuskie krajobrazy, widoki miasteczek i całą feerię kolorów w nadmorskich kurortach. Pankiewicz, pomimo licznych podróży a także pracy pedagogicznej w Krakowie, zafascynowany francuską ziemią, ostatecznie osiadł w 1939 r. w La Ciôtat na Lazurowym Wybrzeżu.

W malarstwie artysty odnajdujemy inspiracje wieloma stylami od realizmu, przez impresjonizm, koloryzm, aby potem wrócić do malarstwa mistrzów z Luwru i tradycyjnego warsztatu. Jego twórczość bogata w tak wiele wątków tematycznych i stylistycznych stanowi obiekt niewyczerpanych badań. Zdobycze impresjonizmu, luminizmu i koloryzmu przekazał jednak swoim uczniom. W 1923 roku z inicjatywy Pankiewicza zawiązano na krakowskiej ASP tzw. Komitet Paryski (KP). Składał się on ze studentów zbierających na wyjazd do Paryża. W skrócie nazywano ich „kapistami”, co stało się z czasem synonimem kolorystów na gruncie sztuki polskiej.

Cichy Tadé

Myśląc Makowski – oczami wyobraźni widzimy kukiełkowy, pacynkowy, cichy świat dziecka. Ten oryginalny, wypracowany po latach poszukiwań styl Tadeusza Makowskiego (1882-1932) do dziś oddziałuje na nas stonowanym kolorem, ponadczasowym spokojem i czymś niedookreślonym. Obrazy Makowskiego intrygują swą prostotą, naiwnością, ciągłym poszukiwaniem metafizycznego piękna. Artysta po ukończeniu właściwych szkół, ugruntowaniu wiedzy malarskiej, w końcu w 1909 r. znalazł się w Paryżu i właściwie tu pozostał już do końca życia. W tym czasie podróżował po Europie ale i po krainach francuskich, ciągle szukając nowych inspiracji. W Bretanii zachwycał się prostotą życia, francuskie wsie były dla niego ostoją tradycji, która trwa. Ta ciągle nie zaspokojona potrzeba kształcenia, rozwijania umiejętności i dążenia do doskonałości widoczna jest w jego obrazach. W swoich pracach przemyca dziecięcą niewinność i świeżość, a zarazem ukrywa drugie dno intelektualnych rozważań o bycie. Jego obrazy cechuje coraz większa uczuciowość i poetyka. Nie poprzestaje na malowaniu, także dużo pisze o sztuce. Próbuje wyrazić, to czego nie może namalować. Ma jeszcze wiele planów, artystycznych poszukiwań, ale nagle umiera. W wieku 50 lat zakończyło się ciche, spokojne, dobre życie – bo tak artystę wspominali przyjaciele. Został na francuskiej ziemi, która wyzwoliła w nim pokłady inspiracji i na której narodził się styl tak niepowtarzalny, styl Tadeusza Makowskiego.

Wyobraźnia Zaka

Smukłe postacie, o wysublimowanym modelunku, niczym z obrazów Botticellego, często wygięte w teatralnych pozach… Portrety o subtelnych, odrealnionych kolorach….wiele tu fioletów, brudnej pomarańczy, rozświetlonego srebra – to obrazy nieograniczonej wyobraźni Eugeniusza Zaka (1884-1926). Ten przedwcześnie zmarły artysta stworzył rozpoznawalny, oryginalny styl. A naukę malarstwa rozpoczynał właśnie w Paryżu, gdzie poznawał najnowsze trendy sztuki, przetwarzając je przez własną wrażliwość. Odbył wiele podróży, w tym do Bretanii, gdzie powstały portrety Bretończyków, malowane charakterystyczną miękką linią i wyszukaną barwą. Żak tworzył także pejzaże idylliczne, o kolorach wręcz przedziwnych, o niezwykłej gradacji tonów, które niezmiennie przyciągają uwagę. Po okresie francuskim wyjechał z żoną do Polski, następnie jakiś czas przebywali w Niemczech. Jednak w 1923 roku artysta podejmuje decyzję aby osiąść w mieście nad Sekwaną. Jeszcze zdążył otworzyć w Paryżu Galerie Zak, gdzie wystawiano prace współczesnych artystów. Nagły atak serca przekreślił dalekosiężne plany. Galeria nadal funkcjonowała dzięki żonie artysty –  Jadwidze Kon. Malarstwo Zaka rozwijało się w dość intrygującym kierunku, kto wie do jakich rozwiązań by doszedł gdyby mógł dalej tworzyć… Jednak to co pozostawił sytuuje go w kanonie artystów odrębnych, niezwykle oryginalnych.

 

Anna Szlązak

 

Zdjęcia: https://pl.wikipedia.org