GRASSE – PACHNĄCE KWIATAMI

Tęsknimy za wiosną i latem. Brakuje nam słońca oraz błękitnego nieba. W takich chwilach uwielbiamy przeglądać albumy ze zdjęciami, by wspomnieniami ożywić zimową ­­­­­­aurę. Ostatnio również chwyciliśmy za fotografie życia i trafiliśmy na pamiątki z miasteczka południowej Francji. Płatki róż ukryliśmy pomiędzy widokami. Wróciła atmosfera tego miejsca, zapach powietrza i odświeżający powiew wodnych zraszaczy.

Grasse! Miasteczko, o którym większość słyszała czytając „Pachnidło” lub oglądając jego kinową wersję. Ale to nie tylko perfumy. To urocze, wąskie uliczki – tak typowe dla regionu Côte l’Azur. To kamienne domy, lawendowe pola, jaśminowy zapach unoszący się w powietrzu, XI – wieczna katedra, kilka cudownych muzeów, niezliczone tarasy widokowe.

Leży zaledwie 25 km od Cannes i nawet miejskim autobusem możecie tu dotrzeć w kilkadziesiąt minut. A naprawdę warto, gdyż po drodze mijacie malownicze miejsca. Dla mnie Grasse po prostu pachnie kwiatami. Nigdzie indziej, powietrze tak nie oddaje zapachów rosnących wszędzie kolorowych kwiatów. Ale co ciekawe, to nie branża perfumeryjna miała być jego specjalnością. Początkowo podstawą było garbarstwo i kontakty kupieckie z włoskimi miastami. Dopiero z czasem produkcja perfum zyskiwała na znaczeniu, by w XVIII wieku na dobre wyprzeć inne działalności i stać się głównym sposobem na życie jego mieszkańców.

Jeśli interesuje Was jak powstają perfumy to koniecznie zajrzyjcie do jednego z kilku muzeów – fabryk np.: Usine Historique Fragonard, Fragonard la Fabrique des Fleurs, Musée International de la Parfumerie czy Molinard. Są to miejsca, w których poznacie wszelkie tajniki. Dowiedzie się ile potrzeba kilogramów płatków na olejek (już zdradzę, że potrzeba 750 kg płatków róż na 1 kg olejku różanego!), czym różnią się perfumy od wody perfumowanej. Będziecie mogli sami odkryć najróżniejsze zapachy w ogrodach i salach muzealnych, gdzie interaktywne ekspozycje pozwolą przeistoczyć się Wam w Doktora Nosa. Na mnie ogromne wrażenie zrobiła gigantyczna kolekcja flakoników, pamiętających czasy królów francuskich. Ale można również przyjrzeć się z bliska tym najsławniejszych –  z XX i XXI wieku. Zobaczycie projekty, inspiracje, rozrysowane zapachy Diora, Givenchy, YSL, Chanel i wielu, wielu innych. Jak będziecie mieć szczęście, to może traficie na niezwykłą wystawę czasową, które są często organizowane. Do dziś wspominam retrospektywę dzieł Paul’a Poiret, która pod każdym względem była cudowna.

Ale Grasse to również Villa – Musée Jean Honoré Fragonarda – malarza epoki rokoko, który miał szczęście urodzić się w tym miejscu. Dzieła jego stają się wędrówką po świecie malarstwa rodzajowego. Równie pięknym doświadczeniem jest wizyta w Musée d’art et d’Histoire de Provence. XVIII – wieczne wnętrze prezentują nie tylko stroje z epoki, ale także wszystko, co wiąże się z tą okolicą. Klimat, atmosfera, zapachy, wewnętrzne atrium z kwiatami jaśminu i fiołków. A przy tym cisza i historia. Podobnie jak w całym miasteczku, tak i tu świat nigdzie się nie śpieszy. Powoli, z pełnym majestatem oraz spokojem mieszkańcy poświęcili swe życie przyrodzie, która otula je z każdej strony.

Na zakończenie dnia, warto wybrać się na Place du 24 Août, tuż za katedrą Notre Dame du Puy. Rozciąga się tam niesamowity widok na zielone wzgórza, które gdzieś dalej wpada do morza. Wyobraźcie sobie zaciszne miejsce skąpane w słońcu, delikatną mgiełkę wody, która zlatuje powolutku na Was, zapachy kwiatów oraz cudowny pejzaż. Właśnie takie jest Grasse. Nieodparty urok tego miejsca pochłania Cię od pierwszego momentu. Historia, gdzieś co jakiś czas zapisywana na kartach powieści, wypełnia Cię. Jeśli chciałbyś mieć kawałeczek tego miejsca u siebie w domu, to możesz skusić się na Chanel nr 5, której zapach powstaje niezmiennie z róż rosnących właśnie tutaj. Ale najlepiej, odwiedź Grasse, by odpocząć od… rzeczywistości

Magdalena Leszner-Skrzecz