DEGAS I NOWE SPOJRZENIE NA KOBIETY

Wielkie, okrągłe, szeroko otwarte oczy. Wzrok, rozbudzający wyobraźnię, wpatrzony w dal. Delikatne, zamknięte usta, które nic nie chcą mówić. Ciemne włosy upięte z tyły, tak charakterystyczne dla ówczesnej epoki. Twarz nieco pulchna, jednakże bardzo pięknie i delikatnie namalowana. Pastelowe wręcz barwy zatracają się na tle modelowanym światłem farb. Jasno błękitne tkaniny kanapy i rozłożystej sukni wypełniają większość obrazu. Spokój  – zaduma. Cisza – melancholia. „Kochana, niewidoma Estella” – mawiał o niej. Była chyba jedną z nielicznych kobiet, które darzył ciepłym uczuciem. Pani René de Gas – niewidoma bratowa Edgara Degasa. Malarza otwierającego nam drogę do nowego spojrzenia na sztukę.

Wiążemy go z impresjonistami oraz zamiłowaniem do ukazywania kobiet. Ale tak naprawdę wychodził daleko poza ramy tego nurtu. A co więcej – niewiasty nie były dla niego ucieleśnieniem seksualności, do której przywykliśmy mówić patrząc na kobiece akty w malarstwie.

Edgar Degas (rocznik 1834) był paryżaninem z urodzenia. Od najmłodszych lat żył dla sztuki. Nawet fakt dostania się na studia prawnicze, tak upragnione przez ojca, nie zmieniły tej największej i bodajże jedynej miłości. Spędzał całe dnie w Luwrze kopiując wielkich mistrzów. Późniejsza nauka w  Ecole des Beaux-Arts, gdzie studiował rysunek z Louis Lamothe uczyniły go malarzem. Jak sam podkreślał, rady od Mistrza – samego Ingres’a sprawiły, że inaczej spojrzał na malarstwo. „Rysuj Pan linie – mawiał nauczyciel – dużo linii. Zarówno z pamięci jak i natury”. Tego się trzymał. Zarówno prace wykonywane ołówkiem, jak i pastele, oleje a nawet w rzeźbie można wyczuć to ogromne zamiłowanie do kreski. Degas tworzył. Przez całe życie wykonał prawie 1200 prac plastycznych nie licząc rzeźb, które stanowiły osobny, ogromny dorobek. W każdym dziele przedstawiał doskonały warsztat, wyczucie formy, ale co równie ważne, także i barw.

Pierwsze znaczące dzieła powstały podczas pobytu we Włoszech, tuż po studiach. Obraz „Rodzina Bellelli” zdradza już charakterystyczne pociągnięcia pędzla. Sama tematyka – portret rodziny w żałobie, napięcie pomiędzy małżonkami, pustka i samotność  – nie są zgoła radosne czy lekkie. To raczej inspiracja twórczością Velázqueza i Holbeina. Wyobcowanie kobiety wyrażone w geście, spojrzeniu, postawie. Ten obraz stanowi nieliczną grupę dzieł portretowych stylizowanych. Bo tak naprawdę Degas wyspecjalizował się w intymnych, kameralnych pracach, przedstawiających kobiety jakby podpatrzone z ukrycia. Tancerki, artystki, śpiewaczki, praczki, modystki, matki, córki – fotograficzny ułamek sekundy ich życia. Dzień i noc. Nic na pokaz. Wszystko w tajemnicy. Wszystko, by pokazać prawdę ukrytą w barwie i świetle.

W 1875 roku otworzono nową Operę paryską. Charles Garnier stworzył niezwykłe dzieło architektoniczne. Degas nie mógł otrzymać lepszego prezentu. Mimo, że był już stałym bywalcem starego gmachu, dopiero ten budynek pozwoli mu w pełni rozkoszować się widokiem tańca i prób baletnic. Nie są uchwycone w najpiękniejszych pozach scenicznych. Tancerki malarza ćwiczą, odpoczywają, przymierzają stroje. Są zmęczone, utrudzone, zdenerwowane, podekscytowane, zabawne, smutne. Ponad 350 obrazów kobiet. Od tych bardziej realistycznych dbających o wyraźną linię, aż do impresjonistycznych dzieł, w których kolor zdominuje przestrzeń. Gdzie światło przejmie pierwszeństwo nad linią, a niezwykłe ujęcia perspektywistyczne nad zrównoważoną kompozycją. Spojrzenia na tancerki nie są nigdy oczywiste. Niekiedy są to ujęcia z przodu lub tyłu. Często od dołu lub z góry. Gdzieś niedokończone, a niekiedy jakby specjalnie ucięte. Ale zawsze w ruchu, geście, ułamku sekundy. Nie był typowym impresjonistą. Nie istniał dla niego tylko plener. Opera przy swoim sztucznym świetle stanowiło najlepsze atelier. Tam mógł poczuć ruch. Tam mógł eksperymentować.

Baletnice to tylko wyłącznie jego muzy, modelki, natchnienie. „Primabalerina” z 1876 jest lekka w swym wyrazie, wręcz ulotna. Malarstwo potraktowana przestrzeń, rozpływające się kobieta, niezwykła perspektywa. Podobnie „Tancerki” malowane dwadzieścia lat później. Tu również odczuwamy swobodę. Jakby nie dotykając pędzlem do płótna, Degas przedstawia cztery młode kobiety szykujące się do występu. Artysta nie pokazał ich w centralnej części kompozycji. Wychodzą gdzieś z boku, jakby tylko na chwilkę miały się zjawić i zniknąć. Delikatne ciała bez szczegółowych cech. Ciepłe plamy barwne wymieszane z błękitami oraz zieleniami. Daje się wyczuć ruch dłoni każdej z nich.

I to właśnie było jedna z największych zasług malarza. Dzieła podpatrzonych niewiast jak w kadrze filmowym bądź na kliszy fotograficznej. Ogromna seria aktów kobiecych czy też kobiet przy toalecie to również próba uchwycenia formy poprzez kreskę i kolor. Linia wyznacza wszystko. A temat? Zwykłe, codzienne czynności. Nie patetyczne ani wzniosłe. Intymne spojrzenie odsłaniające rzeczywistość i nie dającą się ukryć szczerość. „Kobieta w kąpieli” (1886) czy „Wycierająca się dziewczyna” (1885) to tylko prawda. Ale prawda w malarski sposób ukazana dzięki barwie oraz możliwości pasteli i doskonałej ręki Degas.

Niezależnie od tematu, który podejmował, a przede wszystkim od medium, na którym pracował, zawsze to kobieta stawała się bohaterką. Niewyidealizowana pokazywała prawdę o sobie samej. Gdy w 1876 malował „Kieliszek absyntu” ukazał Ellen Andre w sposób dalece odbiegający od przyjętych norm. Aktorka kabaretu „Folies Bergere” nie jest tu gwiazdą. Jej zaspane, nieprzytomne oczy, poza zniechęconej i wręcz otłumionej postaci przytłacza psychologiczna prawdą o smutku dotykającym niezależnie od pozycji, wykształcenia, płci. Degas uchodził przez całe życie za człowieka stroniącego od kobiet. Nie darzył ich większym uczuciem, żył raczej w samotności. Jego fascynacja ciałem również nie miała erotycznych podtekstów. Była to tylko forma, z którą miał pracować. Nieliczne przyjaźnie z płcią piękną to niewątpliwie oprócz wspomnianej na początku René de Gas, malarka Mary Cassat. Jako nieliczna mogła zbliżyć się do artysty, stając się jego protegowaną. Inne mogły tylko pozostać postaciami z jego obrazów lub rzeźb.

Niewątpliwie każda forma sztuki uprawiana przez Degas była niesamowitym dziełem pracy. Francuski pisarz Paul Valéry napisał: „Namiętne pragnienie znalezienia jednej linii, która determinuje postać, lecz postać wziętą z życia, widzianą na ulicy, w operze, u modystki, a nawet w innych miejscach, ale zawsze postać uchwyconą w swoim rysie najbardziej specyficznym, w określonym momencie, nigdy w bezczynności, zawsze pełną ekspresji… Próbował i miał odwagę łączyć ulotność i niekończący się swój trud w pracowni, wrażenie zamykać w pogłębionym studium, a to co przelotne – w trwaniu przesyconym refleksją woli.”

Czy jego psychologiczna ucieczka przed kobietami pozwalała mu na taką szczerą ich obserwację? Niezależnie od odpowiedzi, trzeba przyznać, że spojrzenie na sztukę, a przede wszystkim temat ujęcia w niej kobiet, otwiera się na nowo właśnie w twórczości Mistrza Edgara Degasa.

Magdalena Leszner-Skrzecz

 

Zdjęcia: https://commons.wikimedia.org/