AWANGARDOWY ŚWIAT SONII DELAUNAY

Ukrainka z urodzenia, francuska z wyboru. Wschodnio – europejskie korzenie połączyła z zachodnim zamiłowaniem do eksperymentów artystycznych. Stworzyła awangardową wizję sztuki. Co więcej, sama stała się kobietą legendą jego modernistycznego świata. Sonia Delaunay nie była zwykłą dziewczyną. Od samych początków, jej życie układało się  jak na kartach powieści spisywanych przez niewidzialnego obserwatora.

Urodziła się w wielodzietnej rodzinie jako Sara Stern w roku 1885. Bieda spowodowała, że została oddana, a chwilę później adoptowana, przez stryja mieszkającego w St. Petersburgu. Tam przyjęła imię Sofii Term i w całości wykorzystała możliwości, jakie otrzymała wraz z nową rodziną. Od najmłodszych lat uczyła się języków obcych: angielskiego, niemieckiego, francuskiego, rosyjskiego. Zgłębiała nauki matematyczne, a także literaturę oraz malarstwo. Przybrani rodzice byli ludźmi bardzo wykształconymi, obytymi w świecie kulturalnym. To oni zaszczepili w niej twórcze działanie i podtrzymywali jej zamiłowanie do piękna. Dzięki nim poznawała dzieła wielkich mistrzów włoskich, francuskich barbizończyków, niemieckich malarzy. Podczas jednej z podróży do Berlina, poznała jednego z nich – Maxa Liebermanna. Obdarował on Sonię pudełkiem farb, które stać się miały jej nieodzownym atrybutem. Czy mógł być lepszy początek kariery?

Po pierwszych lekcjach rysunku pobieranych w domu, krótkim pobycie na Akademii Sztuk Pięknych w Niemczech, została wysłana do Paryża  – miasta sztuki. To kolejny przełomowy krok w jej życiu. Stolica Francji początkiem XX wieku była już mekką artystycznego świata. W pracowniach spotykali się młodzi gniewni: Picasso, Braque, Modigliani, Utrillo, Kisling. Impresjonizm zeszłego stulecia otworzył wrota do całkiem nowego świata. Pokazał, jaką drogą powinni podążać artyści. Sonia żywo w nim uczestniczyła. Chodziła na wystawy post i neoimpresjonistów, kubistów, przyszłych mistrzów Ecole de Paris. Młodą dziewczynę zafascynowała ta niezwykła kosmopolityczna bohema, do której już za chwilę sama miała się zaliczać.

A jej prywatne życie? Pierwsze małżeństwo – z rozsądku – trwało niespełna dwa lata. On był homoseksualistą, ona poznała i zakochała się z wzajemnością w malarzu – Robercie Deaunay. Już w 1910 pobrali się, by od tej pory razem tworzyć oraz żyć. Młody małżonek garściami czerpał inspiracje z nowych możliwości, jakie ofiarowują zdobycze, odkrycia świata: elektryczność, żelazo, przemysł, technologie. Podziw dla Wieży Eiffla przekłada się na motyw będący niezastąpionym elementem jego obrazów. Ale przy tym stawiał ważne cele malarstwu – czystość koloru, geometryczne płaszczyzny. Monochromatyczny kubizm zamienił na barwy symultanizm. G. Apollinaire, wielki zwolennik jego twórczości, pisał o nowej sztuce: „…barwa nie jest już tylko zabarwieniem ani nawet transpozycją świetlną, w której nie posiada już wreszcie znaczenia symbolicznego, ponieważ sama jest formą i światłem przedstawianych rzeczy.” Dla niego był to związek liryczny malarstwa  z muzyką Orfeusza, którego śpiew potrafił uspokoić morski sztorm. Rytm kolorów oraz ruch płaszczyzn był ekspresją w czystej formie. I to właśnie przejęła Sonia. Początkowo malując pod wpływem Gaugina, chwilę później stworzyła szereg kompozycji abstrakcyjnych (Rytmy koliste, Tango, Bar Bulier). Jednak o ile Robert pozostał przy malarstwie, jego żona postanowiła przenieść orfizm na wszystkie szczeble życia oraz sztuki. Pierwsze próby z medium innym niż płótno, to słynny już kocyk dla syna.  Patchworkowa metoda w połączeniu z czystymi barwami różnych geometrycznych kawałków materiału pozwoliła stworzyć awangardowy collage. To był początek jej pracy z tkaninami. Szereg projektów kubistycznych sukni, płaszczy, kapeluszy, strojów kąpielowych, krawatów, marynarek. Razem z mężem chodzili w jej strojach po ulicach Paryża. Będąc stałymi bywalcami balów, przyjęć, spotkań wzbudzali zawsze zachwyt. Ich awangardowość była tak naturalna i swobodna, że nie mogła się wręcz nie podobać. Jej modele sprzedawano od Paryża do Nowego Jorku.

Od mody przeszła do design. Zajęła się tworzeniem symultanicznych projektów poduszek, pościeli, mebli, a nawet całych wnętrz (Casa Sonia). W międzyczasie kreowała dekoracje filmowe, teatralne, kostiumy operowe (np. Kleopatra, Aida) Każda inspiracja była idealna. Podróż do Portugalii obudziła w niej nowego ducha. Zajęła się malowaniem ceramiki, tworzeniem akwarel (Tańce Hiszpańskie), ogromnych kompozycji (Targ w Minho). Jej związek z poetami i przyjaźń z nimi sprawił, że zaczęła nie tylko projektować oprawy książek (Cendrars), ale i tworzyła modę opartą o literaturę (m.in. Tzary, Soupault). Do dziś, za jedno z największych dzieł Sonii uważa się dwumetrową książkę Blaise Cendrarsa „La prose du Transsiberien et de la Petite Jehanne de France” z 1913 roku. Poemat złączony z barwnymi kompozycjami stał się najokazalszym dziełem orfizmu. Sonia ukochała tkaniny. Projektowała jedwabie dla Lyonu, setki wzorów dla amsterdamskiej Metz & Co. Otworzyła nawet własną pracownię Maison Delaunay (potem Tissus Delaunay). Cały czas wszystko ilustrowała. Pisała artykuły do czasopism o malarstwie i modzie abstrakcyjnej. Wygłaszała wykłady na francuskich uczelniach (Sorbona!) Jej projekty były wszędzie. A co ważne, tak charakterystyczne, nigdy się nie powtarzały. Jej wkład w rozwój modernistycznej sztuki okazał się niezastąpiony.

Tempo zwolniła tylko raz i to na krótko. Początek II wojny światowej wymusił przeprowadzkę na południe. Tam niestety Robert Delaunay zmarł. Wdowa postanowiła propagować twórczość swego męża. Przekazywała jego prace, organizowała wystawy, pisała o sztuce symultanicznej. Włączała się w działalność promującą nowe kierunki (op art, kinetyzm). Z czasem sama powróciła do malarstwa. Wystawiała w Muzeum Sztuki Współczesnej oraz Muzeum Sztuki Dekoracyjnej w Paryżu, Galerii Suzanne czy też Auteuil, a także w Grenoble, Wenecji, Rzymie, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie. Ogromny zaszczyt przypadł jej w 1964, gdy Luwr zorganizował retrospektywną wystawę jej prac. Płodność jej twórczości zyskała uznanie nie tylko we Francji. Otrzymała order Legii Honorowej, a prezydent Georges Pompidou wręczył jej obraz Nixonowi. Weszła do grona najważniejszych twórców XX wieku. Dzieląc życie pomiędzy męża, syna, a sztukę stworzyła swój świat geometrycznej awangardy oraz barwnej kompozycji. Dziś inspirują się tymi pracami zarówno młodzi malarze jak i projektanci, designerzy, a nawet twórcy reklamy. Nie tak dawno Muzeum Sztuki Współczesnej w Paryżu zorganizowało ogromną, retrospektywną wystawę, na której pokazano ponad 400 jej prac. Kuratorki Anne Montfort et Cécile Godefroy niejednokrotnie podkreślały znaczenie Sonii dla sztuki, a przede wszystkim „ciągłe poszukiwania twórcze i dążenie do syntezy wszystkich sztuk.”

Kobieta – twórca. Awangardowa odsłona w prywatnym oraz zawodowym życiu, a przy tym oddana żona, matka. Sara Stern została gdzieś na ukraińskiej ziemi, by narodziła się międzynarodowa artystka – Sonia Delaunay.

Magdalena Leszner-Skrzecz