AGNIESZKA TARGOWSKA – POLSKA ARTYSTKA NA FRANCUSKIEJ ZIEMI

Przedstawiamy pierwszy wywiad, którego bohaterką jest Agnieszka Targowska.

Artystka, malarka, rzeźbiarka. Kobieta, która żyje sztuką, tworzy zawsze i wszędzie, niezależnie od tego czy jest to pracownia w Łodzi, atelier w Boissezon czy ogród znajomych.

Jej działalność artystyczna przybiera bardzo różne formy: są to nie tylko malarstwo i rysunek, ale także fotografia, projektowanie graficzne, rzeźba oraz poezja. W pracach rysunkowych autorka najczęściej wykorzystuje techniki węgla i ołówka, natomiast w malarstwie – farby olejne i akrylowe. Tematyka prac krąży wokół wewnętrznego świata człowieka, jego uczuć, myśli, podświadomości, ale dotyka także problemów pojawiających się w relacjach jednostki z otoczeniem, oraz subiektywnych obserwacji świata zewnętrznego.

Redakcja: Studiowałaś na łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych. Czy przygotowały Cię one do zawodowo-artystycznego życia?

Agnieszka Targowska: Nie, absolutnie nie. Nie wiem, czy coś się zmieniło od moich studiów na uczelniach plastycznych, ale wtedy to była czysta abstrakcja, kompletnie oderwana od rzeczywistości. Ale, oczywiście podszkoliłam tam bardzo różne techniki.

Prowadziłaś galerię sztuki, która wymaga nie tylko artystycznego podejścia, ale i marketingowego, biznesowego? Czego ten etap w życiu Cię nauczył, co na przykład pomaga Ci w dzisiejszym życiu?

Tak prowadziłam galerię, ale nie sama: mój ówczesny mąż zajmował się całą stroną biznesową, mnie zostawała część bardziej przyjemna – organizowanie wystaw i wernisaży, wybór artystów, komunikacja…

Praca w galerii pozwoliła mi przyjrzeć się z bliska profesjonalnemu światu sztuki, poznać wielu artystów i galerzystów. Przekonałam się, jak trudno jest przebić się w tym świecie i że sukces nie jest kwestią talentu (przynajmniej nie tylko), ale głównie odpowiednich kontaktów i środków finansowych.

To była na pewno surowa lekcja, ale i bardzo interesująca.

Nauczyłam się koordynować całą organizację wystawy – od wyboru prac i negocjacji z artystą, poprzez komunikację i montaż ekspozycji, aż po wystąpienia publiczne podczas wernisaży i kontakt z potencjalnym klientem.

W pewnym momencie, nastąpiła wielka zmiana Twoim życiu. Postawiłaś wszystko na jedną kartę: Wyjazd z Polski i rozpoczęcie nowego życia we Francji. Jak się do tego przygotowywałaś? Czy był to impuls, czy przemyślany plan? Czy w ogóle można się przygotować do takiego wydarzenia  tak, by nas zbyt wiele nie zaskoczyło?

Wyjazd do Francji nie był szczególnie przemyślany. Ja na początku nawet sama za bardzo nie wiedziałam, po co tam jadę, czy zostanę na stałe i jak przebiegnie mój pobyt. Spakowałam trochę rzeczy osobistych, komputer, kilka książek, namiot… i zawiadomiłam moją francuską rodzinę, że przybywam. Ot i całe przygotowania.

Pewnie można było przygotować się lepiej, ale tak, żeby nic nas nie zaskoczyło, to chyba się nie da. Każda podróż to jest przygoda, musi być element zaskoczenia.

Jesteś tam już kilka dobrych lat. Jak odnalazłaś się jako artystka w świecie wielkiej sztuki? Czym różni się tamto środowisko od polskich kręgów sztuki?

„W świecie wielkiej sztuki” to nie odnalazłam się w ogóle, niestety. Środowisko artystyczne jest tu tak samo zamknięte, jak wszędzie. Nie miałam ani znajomości, ani pieniędzy, żeby się naprawdę przebić.

No i trzeba przyznać, ze moja twórczość nie jest „na czasie”. Dziś w modzie jest abstrakcja i sztuka konceptualna. To jest absolutnie nie dla mnie.

Oczywiście cały czas tworzę i się rozwijam, ale nie bywam na tak zwanych „salonach”.

Masz na swym koncie „małe sukcesy”, o których piszą francuskie media. Jak to traktujesz? Co dla Ciebie kryje się w  słowie sukces w sztuce?

Sukcesy to bardzo duże słowo! Czasem zdarza mi się pojawić w prasie lokalnej z okazji jakiegoś przedsięwzięcia artystycznego, ale to nic bardzo spektakularnego. Nie popadam z tego powodu w samozachwyt.

Sukces w sztuce… Trudno powiedzieć właściwie. Osobiście chciałabym po prostu móc się zabezpieczyć finansowo dzięki mojej pracy artystycznej, co pozwoliłoby mi zajmować się wyłącznie tworzeniem i nie tracić czasu na łamanie sobie głowy trudnościami materialnymi.

Co wpływa na Twoje postrzeganie świata jako artystki?

Wszystko!

Jaka jest Twoja sztuka? Czym jest dla Ciebie sztuka?

Nie lubię opisywać swojej sztuki – uważam, że najlepiej jest ją po prostu pokazać. Ale jak już muszę… Moje obrazy, rzeźby i zdjęcia to są moje emocje i przeżycia.

Sztuka jest częścią mnie, mojego życia, mojej codzienności, środkiem wyrazu i komunikacji ze światem. Sztuka jest moim motorem – napędza mnie do działania.

Do kogo kierujesz swoje prace? Czy tworząc myślisz o odbiorcy?

To zależy. Czasem wcale nie myślę o odbiorcy, tylko wyrzucam z siebie moje radości i troski, tęsknoty i wspomnienia… Ale tworzę również inny rodzaj prac, które powstają, aby coś powiedzieć społeczeństwu: Wtedy bardzo koncentruję się na publiczności – na tym, aby mój przekaz został właściwie zrozumiany bez zbędnych tłumaczeń.

Całkiem niedawno rozpoczęłaś pracę z kamieniem. Czy to dla Ciebie oprócz fizycznego wysiłku również większa praca twórcza niż malarstwo? Czy wymaga większego zaangażowania, przygotowania, skupienia?

Fizycznie to jest ciężka praca, ale twórczo to jest po prostu coś innego: ani lepszego, ani gorszego. Dla mnie na pewno rzeźba jest trudniejsza, bo jestem początkująca w tej dziedzinie, a malarstwem param się już od wielu lat, więc mam większe doświadczenie.

Jakie są twoje plany artystyczne na najbliższe lata?

Poszukiwania twórcze i rozwój. W drugiej kolejności – znalezienie galerii, która chciałaby mnie reprezentować na stałe na dogodnych warunkach.

Z drobnych planów przyziemnych: W przyszłym roku mam zamiar zmienić pracownię – na większą i lepiej oświetloną.

Czego mogę Ci życzyć?

Sukcesu i wytrwałości, aby go osiągnąć.

Tego Ci życzę i dziękuję za rozmowę