ABSYNT – ZIELONA WRÓŻKA I KOCHANKA W SZMARAGDOWEJ SUKNI

Absynt – napój Montmartre. Nazywany „zieloną wróżką” (Fée Verte) czy też „kochanką w szmaragdowej sukni” (Witkacy). Dziś kojarzy nam się z artystami Paryża, choć znany i ceniony był również w Londynie, Barcelonie, Wiedniu, Berlinie, Pradze oraz Krakowie.

Co ciekawe, powstał  już w XVIII wieku. Francuski doktor Pierre Ordinaire stworzył napój na bazie alkoholu i ziół: piołunu (francuski absinthe), kopru włoskiego, anyżu, kolendry, cynamonu, goździków, który służyć miał przede wszystkim jako eliksir na bóle i dolegliwości.

W roku 1797 w Couvet, Michel Dubied otworzył ze swym synem, pierwszą na świecie destylarnię absyntu Dubied Père et Fils.  Sześć lat później, jego szwagier – Henri Louis Pernod założył w Pontarlier drugą wytwórnię – Maison Pernod Fils.

Absynt już nie tylko dzięki zielonej barwie, smaku, ale i formie picia wydawał się bardzo awangardowy.

Oscar Wilde mawiał: „Po pierwszej szklance absyntu widzi się rzeczy, jakich byśmy sobie życzyli. Po drugiej widzi się rzeczy takie, jakimi nie są. W końcu widzi się rzeczy takimi, jakie są naprawdę, i to najgorsze uczucie na świecie”.

Nalewano go do kieliszków i podawana ze szklanką wody oraz specjalną dziurkowaną łyżeczką, na której umieszczano kostkę cukru. Łyżeczkę trzymało się nad wodą, następnie polewano napój i podpalano. Stopiony alkohol łączył się z wodą tworząc niezwykłą mieszankę. Inni podpalali sam cukier, który rozpuszczony, wlewano bezpośrednio do alkoholu. Byli tacy, którzy łączyli absynt z szampanem (Hemingway) lub koniakiem (Touluse – Lautrec). Wydawałoby się, że dzięki niemu pijący czuli się lepiej, mieli bardziej twórczy umysł i czuli ogólna radość życia. Nic bardziej mylnego!

Absynt nie bez przyczyny został zakazany na całym świecie. Dziś nieco złagodzono to przepisy, ale nadal bacznie jest pilnowana jego produkcja oraz normy.  W Nowej Zelandii funkcjonuje całkowity jej zakaz spożywania. Dlaczego?

Działa szkodliwie na układ nerwowy, niczym narkotyk. Wywołuje halucynacje, depresje i wizje. Twórca Paul Verlaine  po jego spożyciu postrzelił w akcie szału Rimbaud. Ale nie odstraszało to artystów. Van Gogh, Degas, Oscar Wilde, Charles Baudelaire, Lautrec, Gaugin, Picasso i wielu, wielu innych przesiadywało w kawiarniach, by móc skosztować „zielonej wróżki”.

Baudleire pisał: „Absynt nadaje życiu uroczystych barw, powstrzymując ciemne otchłanie.” Było wręcz przeciwnie. Ale cóż – życie cyganerii artystycznej wymagało przecież poświęcenia.